kszka

Oświetlenie

Oświetlenie

Czy można stosować lampy halogenowe w łazience? Jak oświetlić przedpokój? Czy można zrezygnować z centralnego oświetlenia w pokoju dziennym?

Wyobraźcie sobie Państwo, że wchodzicie do wybudowanego właśnie własnego mieszkania lub domu. Wnętrze jest zupełnie pu­ste. W wyobraźni umeblowali je Państwo na wzór wnętrz z za­chodnich katalogów – no, może prawie… Jakie łatwe wydaje się zrealizowanie tych marzeń: trze­ba tylko wstawić meble, położyć dywany… i gotowe! Przecież wszystkie szczegóły były omawia­ne tysiące razy. Lekki niepokój od­czuwa się jedynie na myśl o oświetleniu, ale… chyba wy­starczy iść do sklepu i kupić „coś ładnego”?

Niestety zwykle okazuje się, że mieszkanie z wyobraźni nie chce pasować do rzeczywistego. To, co tak efektownie wyglądało na ilu­stracji w czasopiśmie, w realnym wnętrzu nie budzi już zachwytu. ‚ Ale prawdziwe trudności zaczyna­ją się przy zakładaniu oświetle­nia. Projektanci wiedzą, że ta chwila bezradności może ze zwy­kłego właściciela mieszkania uczynić ich klienta. Może, ale nie musi, ponieważ nie pozbawiony wyobraźni uważny Czytelnik „Muratora” może spróbować po­prawnie zaprojektować oświetle­nie w swoim mieszkaniu, trzyma­jąc się pewnych zasad i kierując się swoimi upodobaniami.

Pamiętajcie Państwo, że istnieje duża zależność między kolorystyką pomieszczenia a ilością światła po­trzebną do jego oświetlenia. Ciem­ne ściany i meble pochłaniają świa­tło – pomieszczenie wydaje się cie­mniejsze, więc do jego oświetlenia potrzeba żarówek o większej mocy, czyli większego zużycia energii. Dotyczy to nie tylko ścian malowa­nych farbą, ale również pokrytych tapetą, tkaniną czy boazerią. Bo­azeria na suficie (nawet jasna) po­chłania 2/3 światła.

Druga istotna sprawa to rodzaje oświetlenia. Do oświetlania miesz­kań najczęściej używa się zwy­kłych żarówek. Coraz popularniej­sze stają się lampy halogenowe i świetlówki kompaktowe. Należy pamiętać, że lamp halogenowych nie można stosować do oświetla­nia łazienek oraz do oświetlania blatów kuchennych (za bardzo się rozgrzewają), natomiast świetlów­ki kompaktowe nadają się do wszystkich pomieszczeń. Są bar­dzo oszczędne – zużywają 1/3 energii potrzebnej zwykłej żarów­ce, by uzyskać takie samo natęże­nie światła, a poza tym są o wiele trwalsze (żarówka świeci ok. 1000 godzin, a świetlówka – 10 000). Do lamp halogenowych i lamp ze świetlówkami nie wolno używać regulatorów natężenia oświetlenia (tzw. ściemniaczy).
By mogli Państwo poprawnie dobrać i rozmieścić oprawy oświetleniowe w mieszkaniu – jeszcze kilka infor­macji o oświetlaniu poszczególnych pomieszczeń.

■   Przedpokój

Jest miejscem, gdzie zdejmujemy płaszcz i kapelusz, witamy gości, tu – zanim wyjdziemy – ogarniamy w lu­strze ostatnim rzutem oka naszą wspaniałą postać. To początek miesz­kania i jego ostatni przyczółek przed wyjściem z domu. Dlatego oświetlenie tego szczególnego pomieszczenia po­winno być starannie wybrane. Dobrze sprawdzają się tu plafoniery i płaskie, przylegające do ściany kin­kiety (chyba że ktoś dysponuje obszer­nym hallem podwójnej wysokości). Najlepiej wyglądają oprawy o klo­szach z mlecznego szkła, łączone z innym materiałem, np. z metalem. Umieszczamy je w miejscach strategicznych: przy drzwiach wejściowych, w okolicy lu­stra, przy drzwiach do łazienki. Nie po­winny być za duże, by nie stały się ele­mentem dominującym, przeszkadzają­cym w tym wnętrzu. W długim lub za­giętym przedpokoju należy umieścić więcej niż jedno źródło światła. Dobrze jest jedną z opraw w przed­pokoju przeznaczyć na coś w rodza­ju światła ewakuacyjnego (z ener­gooszczędną żarówką). Zostawianie tej lampy zapalonej w nocy zwolni nas być może ze wstawania z łóżka, aby doprowa­dzić dziecko do łazienki.

■   Kuchnia

Z przedpokoju kobiety udają się za­zwyczaj do kuchni, gdzie zawartość ciężkich siatek powoli zamienia się w obiad.

Powinno się tu znaleźć oświetlenie ogólne, rozproszone, pomocne przy sprzątaniu i szukaniu rzeczy, które spadły z blatu.

Blaty robocze w kuchni dobrze jest doświetlić za pomocą specjalnych opraw podszafkowych lub reflektorków (ze zwykłymi żarówkami lub świetlówkami kompaktowymi) – ułatwia to w znacznym stopniu przygotowywanie posiłków. Haloge­ny są wykluczone ze względu na wysoką temperaturę żarówki. Do­datkowe oświetlenie przydaje się też nad zlewozmywakiem i kuchen­ką. Poszczególne lampy powinny mieć osobne włączniki. Jeżeli metraż kuchni na to pozwala, możemy urządzić tu kącik jadalny ze stołem do spożywania posiłków. Nad stołem wiesza się wówczas lampę (dobrze, jeśli ma regulowaną wysokość), kierującą światło bezpo­średnio w dół. Brzeg klosza należy ustawić na takiej wysokości, aby ża­rówka nie raziła naszych oczu, a klosz nie zasłaniał twarzy współ­biesiadników (75-90 cm nad stołem, o mocy co najmniej 100-150 W). Przysięgam, że to możliwe.

■ Pokój dzienny

Mężczyzna większą część dnia spędza w pracy, a wieczór – zwy­kle w pokoju dziennym (zwanym z angielska Imngiem), w pobliżu telewizora. Pokój ten jest nie tyl­ko miejscem odpoczynku, ale rów­nież naszym reprezentacyjnym sa­lonem, w którym przyjmujemy gości. Światło w żadnym wypadku nie może razić. Ustawiamy efektowne lampy stojące (spód klosza powinien znajdować się 95-105 cm nad podłogą), ściany rozświe­tlamy kinkietami lub lampami ha­logenowymi, mocowanymi na specjalnych prowadnicach, kieru­jącymi światło w górę. Lampy sto­jące najlepiej ustawić z tyłu za krzesłami, fotelami i kanapami, nieco przed biurkami. Możemy za­prezentować cenne zbiory lub pa­miątki rodzinne, oświetlając je specjalnymi lampami wystawien­niczymi. Oświetlenie na środku sufitu (jeżeli zdecydujemy się je pozostawić) spełnia w pokoju dziennym jedynie funkcję po­mocniczą.

Najniższa wymagana moc oświe­tlenia ogólnego w pokoju po­wierzchni 20 m2 wynosi 50 W, na­tomiast do czytania potrzeba już 100, a nawet 150 W. Do oglądania telewizji wystarcza mniejsze natę­żenie światła – przydatny jest wówczas regulator natężenia światła (można go stosować wy­łącznie do zwykłych żarówek).

■ Sypialnia

Oświetlenie sypialni budzi naj­mniej wątpliwości. Do wnętrza tego wybiera się na ogół lampy nocne dające ciepłe, nastrojowe światło spod abażurów lub bibuł­kowych lampionów. Niektórzy od lamp romantycznych wolą funkcjo­nalne oprawy mocowane do ścian przy łóżku. Mają one niewątpliwą zaletę – nie zabierają miejsca na szafce nocnej.

Oprócz lamp stwarzających nastrój potrzebne jest jednak w sypialni oświetlenie ogólne umożliwiające sprzątanie czy zmianę pościeli. Mogą to być zarówno kinkiety, jak i plafoniera.

Zainstalowanie oprawy oświetlenio­wej w szafie lub w listwie umiesz­czonej tuż nad drzwiami szafy rów­nież ułatwia życie. Coraz częściej pojawiają się w naszych mieszka­niach garderoby. Nie wolno tu wie­szać nie osłoniętych żarówek – umieszczone zbyt blisko ubrań mogłyby spowodować pożar. Bez­pieczniej jest zastosować świetlów­kę, umieszczoną w odległości nie mniejszej niż 15 cm od półek i wie­szaków. Dodatkowo można zainsta­lować w dolnej części pomieszcze­nia małą lampkę oświetlającą dolne półki.

■ Pokój dziecka

Dziecko, im starsze, tym chętniej przebywa we własnym pokoju. W początkowym okresie wystarcza tu światło ogólne i lampka nad miejscem do przewijania (nie­mowlę też człowiek, lampka nie może razić oczu dziecka). Później potrzebne jest oświetlenie umożli­wiające zabawę na podłodze, pracę przy biurku, czy czytanie w łóżku. O tym, że oświetlenie pokoju dzie­cinnego musi być bezpieczne, wie­dzą wszyscy rodzice. Lampy nie powinny mieć szklanych kloszy, które mogłyby się stłuc i skaleczyć dziecko; wskazane, by obudowa była wykonana z materiałów nie rozgrzewających się. Gniazda wty­kowe można umieścić wyżej niż w innych pomieszczeniach i ko­niecznie wyposażyć w zaślepki. Oprawy lamp dla dzieci powinny charakteryzować się kolorysty­ką o czystych barwach i prostej formie.

Z czasem dziecko dorasta – pokój staje się niepodległym terytorium naszego nastolatka, na którym wszelka ingerencja dorosłych jest w najlepszym wypadku utrudnio­na. Dziecko nasze prawdopodobnie będzie czytało przy niewłaściwym oświetleniu i w ogóle żyło niehi­gienicznie, na co jednak dorośli zwykle nie mają zbyt wielkiego wpływu. Dlatego, póki możemy, zainstalujmy mu przy biurku po­rządną lampę z regulowanym ką­tem padania światła, nad łóżkiem – lampę do czytania (dobrze spi­sują się podobne do garażowych, w drucianym „koszyku”), a na sufi­cie – płaską plafonierę, która wy­trzyma bitwy na poduszki. W pokoju starszego dziecka często stawia się komputer. Do pracy na komputerze najodpowiedniejsze są lampy stojące lub wiszące umiesz­czone z boku komputera, dające rozproszone światło, odbijające się od sufitu, a nie od ekranu kompu­tera. Osobna mała lampka może oświetlać klawiaturę.

■   Łazienka

Pomieszczenie to wymaga oświetle­nia ogólnego (z żarówkami mocy nie mniejszej niż 75 W) oraz lam­pek przy lustrze, w którym wnikli­wie analizujemy nasz wygląd cze­sząc się, goląc czy myjąc zęby. Lampki (kinkiety) powinny oświe­tlać lustro symetrycznie z obu stron i nie oślepiać. Najlepiej umieścić je w odległości około 75 cm od siebie, na wysokości oczu (155-165 cm od podłogi). Nie powinny się znajdo­wać tuż nad lustrem, gdyż wówczas cienie utrudniają wykonywanie za­biegów pielęgnacyjnych. W więk­szej łazience takie oświetlenie może się okazać niewystarczające, trzeba więc kierować się rozsądkiem i wła­snymi potrzebami, pamiętając o tym, by nie umieszczać lamp zbyt nisko ze względów bezpieczeństwa. Gniazda wtykowe muszą być zabez­pieczone klapką i umieszczone z da­leka od wanny i prysznica. Zwykłe reflektory halogenowe przy lustrze są niedopuszczalne – mogą pęknąć w zetknięciu z najdrobniej­szą kropelką wody i porazić prą­dem. Jeżeli podoba nam się białe, czyste światło halogenowe, może­my zastosować specjalne żarówki przeciwbryzgowe.

■    Schody

Oświetla się je oprawami o klo­szach całkowicie zakrywających żarówki. Dzięki temu unika się oślepiania podczas pokonywania biegu pod górę (reflektory) lub w czasie schodzenia (kinkiety z otwartym kloszem). Na ogól wy­starczają punkty świetlne u podnó­ża i nad podestem, przy czym do­brze jest pamiętać o wyłączniku na początku i na końcu schodów.

■ Oświetlenie zewnętrzne

Coraz więcej uwagi właściciele domów zwracają na oświetlenie zewnętrzne posesji. Wprawdzie duże reflektory rzucające szeroki snop światła zapewniają domow­nikom poczucie bezpieczeństwa, ale nie mają w sobie za grosz ro­mantyzmu, pożerają też ogromne ilości energii. Coraz częściej sto­suje się oszczędne lampy reagu­jące na ruch. Doskonale spełniają swą funkcję, zapalając się, gdy ktoś zbliża się do budynku. Oprócz standardowego oświetle­nia wejścia do domu, ganku czy tarasu (pamiętajmy: lepiej założyć dwie lampy po obu stronach drzwi zamiast jednej, która rzuca cienie i utrudnia rozpoznanie wie­czornych gości) coraz częściej sto­sowane są różnorodne lampy ogrodowe. Oświetlają one dojście do domu, ścieżki w ogródku, pod­świetlają oczka wodne czy ele­menty dominujące w ogrodzie (rzeźba, oryginalna grupa roślin). Lampy ogrodowe mogą mieć róż­ne kształty i wysokość. Niektóre wyglądają jak miniaturki latarni parkowych, inne są zupełnie pła­skie: leżą w trawie jak miniaturo­we UFO…

Na zdjęciach prezentujemy różne wzory opraw. Prawdziwą nowością są lampy zasilane energią słonecz­ną. Nawet po pochmurnym, ale bezdeszczowym dniu świecą kilka go­dzin i nie wymagają układania kabli pod grządkami czy trawnikiem. Oświetlenie ogrodu sprawia, że niewielki nieraz ogródek wydaje się większy i bardziej malowni­czy, jest również korzystne ze względów bezpieczeństwa. Zasa­da rozmieszczenia lamp jest pro­sta: decydujemy, że kręgi światła nakładają się na siebie albo zostawiamy między nimi tajemniczą ciemność. Wolę to drugie rozwią­zanie ze względu na jego nieod­party urok.

Życzę sukcesów w zwalczaniu ciemności.


Pomieszczenia gospodarcze

Pomieszczenia gospodarcze

Tajemniczy, zakurzony strych pełen drobiazgów z przeszłości, chłodna, ciemna piwnica, spiżarnia z półkami ciężkimi od przetworów – to atrybuty tradycyjnego domu polskiego. Czy będą również częścią Domu Dostępnego, czy też zostaną uznane jedynie za przejaw rozrzutnego gospodarowania przestrzenią?

Budżet – temat przewodni

Przeglądając katalog projektów Domu Dostępnego można zauważyć dosyć dużą różnicę powierzchni prezentowanych domów: od 90 m2 powierzchni całko­witej do ponad 200 m2. Ten fakt dziwi tym bardziej, że przewidywane koszty budowy wszystkich domów są podobne – przeciętnie około 70 tys. złotych. Sądzę, że rozbieżności te zweryfikuje życie i prawdopodob­nie za deklarowaną kwotę będzie można wybudować te mniejsze domy. Zwłaszcza, że dzisiaj mało kto jesz­cze wierzy w cudowne technologie lub rozwiązania radykalnie obniżające cenę domu. Budżet był tematem przewodnim Konkursu „Dom Dostępny”. Aby osiągnąć cel, czyli zaprojektować dom o zadanym programie przy minimalnym koszcie, należało szukać oszczędności na każdym etapie pro­jektowania i budowy. W tej edycji konkursu poprzecz­kę zawieszono wysoko – w postaci bardzo skromnego budżetu. Moim zdaniem zbyt wysoko, co wpłynęło negatywnie na poziom prac. Niemniej jednak sporo z kilkudziesięciu konkursowych projektów daje po­gląd, jak powinien wyglądać Dom Dostępny.

Gdzie szukano oszczędności?

♦     w zastosowaniu tanich rozwiązań materiałowych,

♦    uproszczeniu bryły budynku,

♦    ograniczeniu programu funkcjonalnego domu. Jeśli chodzi o dwa pierwsze punkty, zaskoczenia nie było. Dominowała technologia tradycyjna i „kanadyj­ska”. Prawie wszystkie projekty cechowała prosta bryła, najczęściej prostopadłościan przykryty dwu­spadowym dachem, oraz brak detalu architektonicz­nego. Niektóre budynki wyglądały wręcz „goło”, tak jakby projektowania zaniechano w połowie drogi. Oczywiście przy skromnym budżecie znacznie trud­niej o dobry projekt, ale jak wskazuje kilka chlubnych wyjątków, jest to możliwe.

Niespodzianką były duże różnice w programie funkcjo­nalnym i, jak już wspomniałem, powierzchni domów konkursowych. Niektóre z nich wyglądają jak M-5 rzucone na działkę i przykryte dachem. Inne natomiast przypominają, że dom to coś więcej niż te kilka poko­jów z kuchnią na parterze. Tu i ówdzie pojawia się po­mieszczenie gospodarcze, spiżarnia lub garderoba.

I właśnie o tych pomieszczeniach kilka słów poniżej.

Spiżarnia oddzielnie?

Spiżarnia w tradycyjnej formie, jako oddzielne, zimne pomieszczenie przy kuchni, jest raczej przeżytkiem, choć – muszę przyznać – bardzo malowniczym. Zmie­nił się nasz sposób życia. W większości domów nie ma już potrzeby przechowywania przetworów, a zresztą mało kto ma czas je robić. Dobrym pomy­słem jest więc wydzielenie części kuchni, najlepiej w kształcie wydłużonego prostokąta, na zamrażarkę, lodówkę i półki z zapasami.

Kotłownia w pralni lub WC

Anachronizmem jest również moim zdaniem wydzie­lanie w domu jednorodzinnym oddzielnego pomiesz­czenia na kotłownię. Dostępne na rynku nowoczesne piece grzewcze są niewielkich rozmiarów i można je montować nawet na ścianie. Warto zatem pożenić dwie funkcje w jednym pomieszczeniu niemieszkal­nym, wykorzystując na przykład pralnię czy WC do montażu pieca i urządzeń towarzyszących.

Pomieszczenie gospodarcze czyli graciarnia

Rzeczy i urządzenia związane z utrzymaniem i pro­wadzeniem domu gromadzą się szybciej niż stare ga­zety. Stąd warto mieć te kilka metrów, gdzie można je składować. Miejsce na najczęściej używane przedmioty najlepiej znaleźć w pobliżu wejścia kuchennego i ogrodu, na przykład w powiązaniu z garażem lub wiatą na samochód – bo łatwo je przywieźć i wy­wieźć nie zaśmiecając przy okazji domu. Takich rozwiązań było jednak najmniej. Częściej po­mieszczenia gospodarcze pojawiały się przy głównym wejściu jako miejsce na wózki i rowery, choć jest to miejsce bardziej odpowiednie na garderobę (buty, okrycia wierzchnie).

Z doświadczenia wiem, że przydatne jest również po­mieszczenie typowo składowe na te wszystkie przed­mioty, których rzadko się używa, a tradycyjnie znaj­dowały one miejsce na strychu. Można do tego celu wykorzystać przestrzenie wynikowe na poddaszu, w których nie da się urządzić na przykład garderoby.

Garderoba czy szafy wnękowe?

Garderoba jest pomieszczeniem bardzo pożądanym, lecz niestety – „powierzchniożernym”. W małych do­mach oszczędniejszym, a równie wygodnym rozwią­zaniem, mogą być szafy wnękowe. Nie ma naj­mniejszego sensu urządzanie garderoby w pomiesz­czeniu o powierzchni mniejszej niż 2 m2, trudno ją bowiem rozsądnie zabudować. Zamiast zyskać dodatkowe pomieszczenie, traci się w ten sposób kil­ka cennych metrów.

Mankamentem niektórych projektów domów dostęp­nych jest też garderoba umieszczona w skosie dachu. Na rzucie wygląda to dobrze, bo nie wi­dać wysokości pomieszczenia. W rzeczywistości jed­nak z takiej garderoby bardzo trudno korzystać. Le­piej w tej sytuacji wzdłuż dachu wbudować szafę, a z tyłu urządzić schowek-graciarnię.

I ostatnie spostrzeżenie. Domy, o których wspomnia­łem, że przypominają M-5, nie nadają się do później­szej rozbudowy ze względu na zamkniętą, skończoną formę. Gdzie zatem w przyszłości znajdzie się garaż, miejsce na narzędzia ogrodnicze itp? Racjonalny, dobrze przemyślany projekt powienien zawierać te wszystkie funkcje pomocnicze domu, któ­re są niezbędne do jego prawidłowego funkcjonowa­nia. Jeżeli nie pojawią się one w projekcie, to życie wymusi rozwiązania zastępcze, czego dowody mamy na każdym kroku w postaci dobudowywanych wiat, szop czy garaży, wciśniętych gdzieś w kąt działki. Gdy budżet inwestycji nie pozwala na zrealizowanie pełnego programu funkcjonalnego domu, rozwiąza­niem jest etapowanie budowy, dające możliwość roz­budowy domu w momencie dogodnym dla mieszkań­ców. Tak, aby dom rozwijał się w sposób planowy, zgodnie z ich potrzebami i możliwościami.

Jednouchwytowe baterie wannowe

Jednouchwytowe baterie wannowe

Baterie wannowe mogą być montowane natynkowo lub podtynkowo. W Polsce najpopularniejsze są w dalszym ciągu baterie natynkowe umieszczane na ścianie nad wanną, na krawędzi wanny lub na półce ponad nią.

Baterie takie służą nie tylko do na­pełniania wanny, ale umożliwiają wzięcie natrysku. W ich skład wchodzi wylewka z napowietrzaczem i zawór do podłączenia węża natrysku wyposażony w przełącz­nik ciśnieniowy. Rączka natrysku może być umieszczona na uchwy­cie punktowym (stałym bądź na­stawnym) lub na pręcie natrysku.

■ Zasada działania

Zaletą baterii jednouchwytowych jest możliwość regulacji tempera­tury (ruch w poziomie) i strumie­nia wody (ruch w pionie) jednym uchwytem. Zapewnia to komfort użytkowania i szybkość regulacji parametrów strumienia wody. Przełącznikiem ciśnieniowym moż­na przełączyć strumień wody z wylewki na rączkę natryskową. Sprężyna powrotna przełącznika umożliwia powrót strumienia wo­dy z rączki prysznica do wylewki po zamknięciu wypływu wody – każde uruchomienie baterii po­woduje wypływ wody z wylewki. Eliminuje to możliwość zalania ła­zienki w sytuacji, gdy rączka na­trysku znajduje się poza wanną. Ciśnienie wody w całej instalacji powinno być wystarczająco wyso­kie, aby przełącznik ciśnieniowy mógł odpowiednio pracować, a strumień wody wypływający z rączki prysznicowej był odpo­wiednio intensywny (minimalne ciśnienie – 1 bar). Jest to szczegól­nie istotne, gdy rączka natrysku jest wyposażona w przełącznik umożliwiający otrzymanie kilku rodzajów strumienia, w tym stru­mienia pulsacyjnego lub uderze­niowego (bicze wodne). Coraz więcej firm oferuje rączki natryskowe wyposażone w system zapobiegający osadzaniu się wapnia. Utrzymanie drożności dysz natrysku podwyższa komfort kąpieli i ułatwia utrzymanie ich w czystości.

Jednouchwytowe baterie wannowe mają większy przepływ niż podob­ne – umywalkowe. Według normy – 18 l/minutę. Jest to możliwe dzię­ki większym średnicom otworów w korpusie i dużemu otworowi wy­pływowemu wyposażonemu w perlator. Zwiększony przepływ baterii 1 wannowych powoduje, że są one głośniejsze w użytkowaniu niż | umywalkowe. Dlatego, aby spełnić 2 wymogi normy, wyposażone są zwykle w dodatkowe tłumiki szu­mów umieszczone w elementach mimośrodowych. Elementów tych nie należy usuwać z mimośrodów, jak to czasem robią „fachowcy”, by uniknąć zatykania instalacji.

■ Instalacja baterii


Woda gorąca wypływa zazwyczaj z lewej strony, a zimna – z prawej, czyli ruch uchwytu w poziomie od prawej do lewej strony powoduje zmianę temperatury wody – od zimnej do gorącej. Odwrotne do­prowadzenie przewodów z wodą nie wyklucza użycia baterii jedno- uchwytowej, jednak regulacja tem­peratury następuje wówczas w przeciwną stronę. Woda gorąca i zimna doprowadza­na jest przewodami w ścianie i wy­prowadzana przyłączami półcalowymi w odległości około 150 mm od siebie. Rozstaw przyłączy wodnych w baterii wynosi 150 mm, a elementy podłączeniowe mimo- środowe zapewniają możliwość regulacji w zakresie 20 mm.
Podłączenia maskowane są rozeta­mi w kolorze baterii, które są wyko­nane z metalu lub tworzywa sztucznego.

■ Z czego mogą być wykonane takie baterie?

W Europie korpusy jednouchwytowych baterii wannowych wykona­ne są zazwyczaj z mosiądzu. Ich kształt odpowiada wzornictwu z serii armatur danej firmy. Wy- lewka stanowi integralną część korpusu. Jej długość wynosi zwy­kle około 150 mm. Taka długość wystarcza, aby woda spływała do wanny bez rozpryskiwania się na jej ściankach. Istnieją modele bate­rii z obrotową wylewka. zwykle dłuższą (około 200-25U mm) wypo­sażaną w zawór z przełącznikiem ciśnieniowym pozwalający na pod­łączenie natrysku. Baterie z wykończeniami złotymi (chrom lub kolor ze złotem) mają „ zwykle pozłacane nakrętki mocujące. Montując taką baterię należy zachować szczególną ostroż­ność. Należy używać wtedy odpo­wiednio dopasowanego klucza wyścielonego filcem lub tworzy­wem, albo plastikowych osłon nakrętek, które znajdują się przy baterii. Złotem pokryte są rów­nież – perlator, osłona elementu sterującego i przełącznik ciśnie­niowy.

Na rynku skandynawskim baterie wannowe i natryskowe zwykle produkowane są w osłonie z two­rzywa sztucznego. Element steru­jący z płytkami ceramicznymi osa­dzony jest w gnieździe z mosią­dzu, woda przepływa przez mosiężne przewody, a osłona kor­pusu jest wykonana z tworzywa sztucznego pokrytego powłoką chromu, odpornego na zniszcze­nie. Rozwiązanie takie umożliwia izolację cieplną baterii. Stosując te­go typu baterie-nie można się po­parzyć, co jest szczególnie ważne w wypadku ich użytkowania przez dzieci lub osoby starsze.

Rączki natrysku i węże natryskowe produkowane są z tworzywa sztucznego, nie nagrzewają się tak jak metalowe i nie mają możliwości obtłuczenia wanny w razie upadku.

■ Montaż

W Polsce spotyka się jeszcze często wanny metalowe z dwoma otwo­rami do umocowania baterii. Był to system stosowany dawniej, dzisiaj kupno baterii wannowej sztorco­wej dwuotworowej stanowi pro­blem. Dostępne na rynku rozwią­zania to niezbyt estetyczne baterie dwuuchwytowe z uszczelnieniami gumowymi.

Zastosowanie elementów podłą­czeniowych w postaci kolanek przejściowych z 1/2 na 3/4 cala pozwala w takiej wannie zamontować baterię jednouchwytową nawannową. Niektóre firmy (Kludi, Grohe) oferują (głównie na rynek 3 polski) jednouchwytowe baterie wannowe w komplecie z kolanami 4 podłączeniowymi.

Przy wannach narożnych baterię można zamontować na krawędzi wanny lub na półce. Może to być bateria jednouchwytową trójotworowa. W skład baterii trójotworowej L wchodzi wylewka (długości 150 lub | 220 mm) z przełącznikiem ciśnieniowym, mieszacz z elementem sterującym i odpowiednio umocowana « rączka natrysku. Wąż natrysku jest g dłuższy od standardowego 1,5-metrowego i jest ukryty pod wanną. Wyposażony jest zwykle w spręży­nę, która pozwala na łatwy powrót rączki na swoje miejsce. Jeśli bateria tego typu montowana jest na półce za wanną zalecane jest wykonywanie bloków montażowych na szkielecie metalowym – na przykład ze styropianu. Tego typu baterie – z kilkoma ro­dzajami strumieni – należą do luk­susowych i stąd ich wysoka cena. Na rynku polskim tego typu roz­wiązania z kompletnymi zestawa­mi bloków montażowych oferują firmy niemieckie – Hansa, Hansgrohe, Kludi.

Staw bez kantów

Staw bez kantów

Ogrodowy staw lub sadzawka nie może być zwykłym dołem wypełnionym wodą. Musi pasować kształtem do otoczenia i upiększać widok z okna czy z tarasu. Powinno się w nim zawsze przeglądać coś ładnego, choćby malownicza kępa rosnących obok bylin.

Przystępując do budowy stawu musimy najpierw wy­brać odpowiednie miejsce w ogrodzie, wykopać tam nieckę o wybranej głębokości i kształcie, uszczelnić ją folią. Potem – wykończyć brzegi przyszłego stawu, maskując dokładnie miejsca, w których plastik będzie się wynurzał z wody.

Oto ciekawy przykład ogrodowego stawu z oryginal­nie wykończonymi brzegami.

Drewniana rama

Jeziorko w kształcie nieregularnego wielokąta obwie­dziono ramą ze zbitych podkładów kolejowych, ułożonych na podsypce ze żwiru. Po ich wypoziomwaniu i obsypaniu powstała – wzdłuż brzegu – półka, na której można położyć kamienie czy ustawić donice z roślinami wodnymi. Sztywna rama z podkładów umacnia brzegi i jest bardzo łatwa w wykonaniu. Rozpięta na niej folia zanurza się – prawie pionowo – w wodzie, co zmniejsza refleksy światła. Na ramie można ułożyć stabilne, płaskie kamienie. Ich krawędź, wysunięta znacznie nad wo­dę, rzuca cień na folię. W rezultacie – staje się ona prawie niewidoczna. Nieregularne, kamienne płyty łagodzą ostre kanty w obrysie stawu.

■ Zabezpieczenie folii

Staw uszczelniamy folią basenową z polichlorku wi­nylu (PCW) grubości 0,5 mm. Jest ona delikatna, a na­prawa jakiegokolwiek uszkodzenia, już po jej ułoże­niu, sprawia wiele kłopotów. Aby do tego nie doszło, warto wyłożyć brzegi stawu, a nawet dno wykopu wełną mineralną. Jeśli grunt jest piaszczysty i grozi osuwaniem się, można dno ustabilizować mieszając jego wierzchnią warstwę z cementem. Zabezpieczy to dodatkowo folię przed ostrymi ząbkami kreta lub nor­nicy. Folia w stawie podlega różnym naprężeniom. Fałda ułożona na styku pionowej i poziomej płaszczy­zny wykopu ochroni ją przed uszkodzeniami.

■ Roślinna dekoracja

Czerwony piaskowiec ładnie komponuje się z roślina­mi posadzonymi nad stawem: dąbrówką rozłogową (Ajuga reptans), rozchodnikiem ostrym (Sedum acre) i bergenią sercolistną (Bergenia cordifolia). Dopełnie­niem jest tutaj romantycznie pochylony nad wodą klon palmowy oraz irysy syberyjskie i trawy, kontra­stujące swym pokrojem z płaskim otoczeniem.

Wanna w wannie

Wanna w wannie

Wymiana wanny zawsze oznacza mniejszą lub większą dewastację łazienki. Inwestycja ta bowiem wiąże się z rozkuciem podmurówki, wymontowaniem starej wanny oraz z montażem i podłączeniem nowej.

Zespól dobrych rzemieślników –  instalatorów i glazurników –  może wymienić wannę w ciągu 2-3 dni. Warunek: zgrany termi­narz prac i… wystarczający zapas starych kafelków. Potem zostaje tylko sprzątnięcie kurzu i pyłu – nieodłącznych towarzyszy wszel­kich prac budowlanych. Praktyka jednak różni się nieco od teorii: już samo ustalenie terminu prac, odpowiadającego nam, in­stalatorom, a także glazurnikom –  jest nie lada wyczynem. Często zdarza się, że umówiony z takim trudem na konkretny termin fa­chowiec po prostu nie przychodzi. Zmuszeni jesteśmy szukać następ­nego. Kiedy go już znajdziemy, okazuje się, że nasz zapas glazury nie był wystarczający. Szukamy ta­kiej samej lub chociaż podobnej w sklepach i hurtowniach, a przez cały ten czas łazienka jest nie­czynna.

Jak uniknąć tych wszystkich kło­potów?

Nowym, bardzo wyczekiwanym przez inwestorów sposobem rege­neracji starej wanny jest metoda „wanna w wannie” – u nas jeszcze nie znana, ale coraz powszechniej stosowana na zachodzie.

■ Nowa wanna w dwie godziny

Metoda ta polega na umieszczeniu wkładu akrylowego w starej, sta­lowej lub żeliwnej, wannie: Dzięki temu unika się rozkuwania pod­murówki i uciążliwego demontażu starej wanny. Ułatwia to i przy­spiesza pracę monterów i, co bar­dzo ważne, zmniejsza dewastację łazienki.

Wkłady wykonane są z płyty akry­lowej grubości 5 mm. Jest to ro­dzaj lekkiego, sztucznego szkła, odpornego na działanie światła, kwasów, zasad, temperatury i ko­rozji. Zewnętrzna (spodnia) strona wanny pokryta jest warstwą poliestru, co dodatkowo zwiększa jej stabilność.

Montaż wkładu akrylowego to do­bry moment, by przy okazji wy­mienić urządzenia przelewowo- odpływowe, syfon i armaturę.

■ Montaż wkładu akrylowego

Pierwszą czynnością jest dokładne zwymiarowanie wanny. Ważne jest dobranie odpowiedniej wiel­kości wkładu akrylowego, gdyż musi on szczelnie przylegać do starej wanny. Z dopasowaniem od­powiedniego wkładu nie ma kło­potu – do wyboru jest około 70 modeli wkładów w 30 kolorach, w wymiarach od 145 x 70 cm do 180 x 80 cm.

Wycięcie otworów, umożliwiają­cych podłączenie przelewu i od­pływu oraz ewentualne przy­cięcie krawędzi wkładu odby­wa się poza mieszkaniem klienta. Dobór modelu o odpowiednich wymiarach oraz przycięcie krawę­dzi wkładu muszą być wykonane bardzo precyzyjnie. Stara wanna nie może być widoczna, zaś akry­lowy wkład po zamontowaniu mu­si szczelnie przylegać do ścian ła­zienki. Sprawdza się to już w mieszkaniu klienta Jeżeli wkład idealnie pasuje do starej wanny, kolejną czynnością jest demontaż sitek – przelewo­wego i odpływowego – w starej wannie Jeśli jednocześnie ma zostać wymieniony syfon oraz podłączenia przelewowo-odpływowe, to należy usunąć fragment sta­rej wanny wokół tej instalacji. Wannę stalową wycina się w tym miejscu piłą elektryczną, zaś wan­nę żeliwną trzeba częściowo roz­bić.

Jeśli profile starej i nowej wanny różnią się, należy usunąć niektóre fragmenty starej wanny. Wielkość usuniętej części nie ma najmniej­szego wpływu na stabilność wkładu, wydłuża się jedynie czas montażu.

Po podłączeniu nowej instalacji i syfonu należy sprawdzić, czy pa­sują one do otworów we wkładce akrylowej.

Następnie na dno starej wanny i na jej brzegi nakłada się dwu­składnikową piankę poliuretano­wą, która zapewnia całko­witą stabilność konstrukcji. Jeśli przestrzeń między podłożem a wkładką jest większa niż 5 cm, należy wypełnić ją bloczkami gazobetonu lub płytami gipsowymi. Wkładka akrylowa musi być zain­stalowana w przeciągu 20 minut od momentu nałożenia pianki, a następnie – po podłączeniu ar­matury – obciążona przez napeł­nienie jej wodą. W przeciwnym razie pianka nierównomiernie uro­śnie i stwardnieje, nie wypełniając wszystkich wolnych przestrzeni. Woda w wannie musi pozostać przez około 24 godziny, aby pian­ka całkowicie stwardniała. Ostatnim etapem montażu jest wypełnienie fug elastycznym sili­konem w kolorze wanny.

Czas montażu wanny zależy od:

♦     materiału, z jakiego wykonana jest stara wanna – stalowa mu­si być cięta, a to wymaga czasu i większego nakładu pracy, że­liwną rozbija się dużo szybciej;

♦     przebiegu podłączenia instala­cji odpływowej – na przykład w wypadku konieczności rozku­wania betonowej podłogi czas ten się wydłuża;

♦     sposobu demontażu armatury – czy konieczne jest zakręcenie wody w całym domu czy pio­nie; jak również od ilości mydelniczek, uchwytów itp.

Doświadczony monter potrzebuje od 2 do 5 godzin, aby wymienić tą metodą wannę wraz z instalacją. Pielęgnacja akrylowych urządzeń sanitarnych jest bardzo prosta. Normalnie zabrudzoną wannę wystarcza jedynie przetrzeć namydloną miękką ścierką. Nie należy używać proszków czy pły­nów szorujących ani rozpuszczal­ników organicznych, gdyż mogą one uszkodzić powierzchnię wan­ny. Zacieki z odkładającego się wapna można usunąć zwykłym octem.

Wanny akrylowe objęte są pięcio­letnią gwarancją.

■ Wymiana wanny akrylowej

W razie zmiany wystroju łazienki czy uszkodzenia wkładu akrylowe­go możliwy jest jego demontaż i ułożenie nowego. Usunięcie sta­rej wkładki akrylowej polega na odcięciu brzegów i wyrwaniu jej. Piankę daje się usunąć bez żad­nych problemów. Dalszy montaż przebiega tak, jak opisaliśmy powyżej.

Ten sam system można również zastosować przy wymianie brodzi­ków pod natryski, wanien z dodat­kowym „siedziskiem” czy też wan­ien z urządzeniem do masażu wodnego i powietrznego.

Stara budowa, nowe pozwolenie

Stara budowa, nowe pozwolenie

Jestem właścicielem działki i stoją­cego na niej nie wykończonego do­mu jednorodzinnego. Budowę roz­począłem w latach 60-tych po otrzy­maniu zezwolenia. Ze względów rodzinnych musiałem przerwać bu­dowę domu na etapie stanu suro­wego zamkniętego. Od tego czasu niektóre elementy (okna, dachówki itp.) uległy zniszczeniu. W tym ro­ku wykonałem remont dachu z za­miarem dokończenia całej budowy. Czy mogę skorzystać z ulgi bu­dowlanej i jakich formalności mu­szę dokonać, aby ulga ta mi przy­sługiwała? W urzędzie gminy do­wiedziałem się, że powinienem uzyskać nowe pozwolenie na bu­dowę. Czy oznacza to konieczność sporządzenia inwentaryzacji obec­nego stanu, nowego projektu i do­kumentacji domu?

 

Ustawa o podatku do­chodowym od osób fizycznych nie uzależnia prawa do odliczenia wydatków na wskazane w niej cele od uzyskania pozwolenia na budo­wę. Podatnik może skorzystać z „dużej ulgi mieszkaniowej”, jeżeli rozbudowuje dom, przed uzyskaniem pozwolenia na budowę. Wszelkie wydatki muszą być udo­kumentowane fakturą (rachunkiem) wystawionym przez podatnika VAT, nie zwolnionego z płacenia tej daniny (art. 26 ust. 6. ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych). Zezwolenie na budowę otrzymane w latach 60-ych jest już nieważne. Zgodnie z ustawą z dnia 7 lipca 1994 r.

Prawo budowlane rozpo­częcie budowy bez otrzymania de­cyzji o pozwoleniu na budowę (i poprzedzającej ją decyzji o wa­runkach zabudowy i zagospodarowa­nia terenu) należy traktować jako samowolę budowlaną. W art. 48 za­warto bezwzględny nakaz przymuso­wej rozbiórki każdego obiektu re­alizowanego bez wymaganego pozwo­lenia na budowę. Tylko samowolna budowa zakończona przed 1 stycz­nia 1995 r. może w niektórych wy­padkach zostać zalegalizowana na podstawie przepisów starego prawa budowlanego.

Biorąc powyższe pod uwagę, powi­nien Pan jak najszybciej złożyć w urzędzie gminy dokumenty nie­zbędne do uzyskania decyzji o wa­runkach zabudowy i zagospodaro­wania terenu, a po jej otrzymaniu złożyć wniosek o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę. We wniosku o wydanie decyzji o warunkach zabudowy (art. 42 ust. 2 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzen­nym) inwestor powinien określić:

♦    granice terenu objętego wnio­skiem,

♦    funkcję i sposób zagospodaro­wania terenu oraz charaktery­stykę zabudowy i zagospodaro­wania terenu,

♦   zapotrzebowanie na wodę, energię i sposób odprowadza­nia lub oczyszczania ścieków oraz inne potrzeby w zakresie infrastruktury technicznej, a w szczególnych wypadkach sposób unieszkodliwiania od­padów,

♦  charakterystyczne parametry techniczne inwestycji oraz dane charakteryzujące jej wpływ na środowisko lub jego wykorzystanie (jeżeli nie nałożono obowiązku wykonania oceny oddziaływania na śro­dowisko).